O książkach

Wczoraj był jeden z tych głupich dni, w które nici z wszystkich planów, bo budzisz się już zmęczona i cały dzień chcesz tylko leżeć. Ja się takim nic nie robieniem czasami bardzo stresuję, bo to przecież dzień wolny i tyle chciałam zrobić a tu dupa, cały wysiłek tylko po to, żeby nie zasnąć. W takie […]

Czytaj dalej

10 najzabawniejszych wyrażeń hiszpańskich

Jakiś czas temu, po internecie krążył filmik z hiszpańskimi przekleństwami po angielsku. Większość z nich jednak była raczej z krajów południowo amerykańskich, więc postanowiłam przygotować dla Was taką subiektywną listę z najfajniejszymi hiszpańskimi przekleństwami. Niestety, nikt już tutaj nie używa słowa carramba 😉 Za to jest cały arsenał przekleństw, po który Hiszpanie sięgają często i przy różnych okazjach, to co, gotowi na małą lekcję?

Czytaj dalej

Wiosna w Grudziądzu

Andaluzja jest wiecznie zielona, no może z wyjątkiem lata kiedy robi się raczej żółta i spalona słońcem. W każdym razie, drzewa, które straciły liście zimą teraz je ozdyskują i świeżo zielony kolor młodych listków na tle błękitnego nieba jest tak piękny, że aż zapiera dech w piersiach.

Czytaj dalej

O tym, że czasami lepiej nie powiedzieć nic.

Dotarło do mnie ostatnio, że otoczyliśmy się wspaniałymi ludźmi i, choć może nie jest ich dużo, to bardzo to cenię. W życiu jednak nie można dokonać selekcji wszystkich ludzi z którymi się stykamy, więc czasem pojawiają się wokół nas przypadkowe osoby, które nie mają z nami nic wspólnego.

Czytaj dalej

Pieróg

Nie chcę nikogo oszukiwać, to nie jest historia z happy endem. To opowieść o tym jak pojawił się w naszym życiu pewien rudy kot i jak je nagle opuścił. Jeśli jesteście wrażliwi, nie czytajcie tego w pracy.

Czytaj dalej

Późna jesień w Las Hurdes

Wielu Hiszpania kojarzy się wyłącznie ze słońcem i plażą i mało kto, myśląc o Hiszpanii wyobraża sobie gęsty las, rzeki i zaśnieżone górskie wierzchołki w oddali. Tymczasem wcale nie trzeba jechać na samą północ półwyspu Iberysjkiego, żeby takich widoków doświadczyć.

Czytaj dalej

O przeprowadzkach.

Wyliczyłam na szybko, że mieszkałam w 12 różnych domach. Zastanawiam się czy to dużo czy mało? Kiedy byłam mała marzyłam o tym, żebyśmy przeprowadzili się do domku jednorodzinnego – mielibyśmy wtedy ogródek i, kto wiem, może nawet i psa. Jeszcze później, chciałam mieszkać w Trójmieście, a potem zagranicą – im dalej na zachód, tym lepiej. Te dwa ostatnie mogę odhaczyć z listy dziecięcych marzeń a domek z ogródkiem być może odhaczę w styczniu 🙂

Czytaj dalej

Ulewa, aligator i Apollo 11.

Za oknem leje od dwóch dni, nagle zrobiło się bardzo jesiennie. Mój na plan na dzisiajszy wieczór to zakopać się pod kocem z kocem i książką (aktualnie Dobry Omen) i orzechami w czekoladzie 😉 Zanim to zrobię napiszę Wam jednak o trochę wcześniejszej ulewie – tej, która złapała mnie na przylądku Canaveral.

Czytaj dalej

Flash talks, silent disco i Harry Potter.

W poprzednim poście opowiedziałam Wam trochę o tym, jak minęła mi podróż do USA, ale podczas tego tygodnia wydarzyło się jeszcze tyle innych rzeczy… Jetlag zniknął po dwóch dniach, choć nadal chodziłam z czerwonymi i podkrążonymi oczami, bo jakoś nie mogłam wypocząć. Podejrzewam, że działo się za dużo 😀

Czytaj dalej