El Santiscal

Droga na zaporę prowadzi wzdłuż kanału pomiędzy polami. Na samy początku jest rozległe pole słoneczników, które o tej porze roku wyglądają już dość smutno. Po drugiej stronie rośnie coś zielonego, nie zdołałam jeszcze tej zieleniny zidentyfikować. Jeszcze dalej rośnie zboże, choć teraz jest już skoszone.

Czytaj dalej

Las Hurdes – analogowo

Jeśli czytacie mnie od jakiegoś czasu, może pamiętacie, że jesienią wybraliśmy się na parę dni do Estremadury. Plan był taki, żeby połazić po lesie i napawać się ciszą i spokojem. Bagaż mieliśmy nieduży, ale oczywiście musiałam zabrać połowę sprzętu fotograficznego 😛 Zdjęcia cyfrowe mogliście już obejrzeć wcześniej, a dzisiaj chciałam Wam pokazać te analogowe.

Czytaj dalej

Wiosna w Grudziądzu

Andaluzja jest wiecznie zielona, no może z wyjątkiem lata kiedy robi się raczej żółta i spalona słońcem. W każdym razie, drzewa, które straciły liście zimą teraz je ozdyskują i świeżo zielony kolor młodych listków na tle błękitnego nieba jest tak piękny, że aż zapiera dech w piersiach.

Czytaj dalej

O fotografii analogowej.

Zawsze miałam problem z rubykami O mnie i kiedy postanowiłam założyć stronę internetową z moimi fotografiami stanęłam przed nie lada wyzwaniem. Co napisać o mojej relacji z fotografią, żeby wyglądało to dobrze i na dodatek było prawdziwe?

Czytaj dalej

Późna jesień w Las Hurdes

Wielu Hiszpania kojarzy się wyłącznie ze słońcem i plażą i mało kto, myśląc o Hiszpanii wyobraża sobie gęsty las, rzeki i zaśnieżone górskie wierzchołki w oddali. Tymczasem wcale nie trzeba jechać na samą północ półwyspu Iberysjkiego, żeby takich widoków doświadczyć.

Czytaj dalej

Liverpool – analogowo.

Tuż przed tym, kiedy odwiedziłam Grudziądz i zapadłam na paskudne zapalenie gardła, byłam przez kilka dni w Wielkiej Brytanii, w odwiedzinach u brata 🙂 Nie zrobiłam aż tylu zdjęć, ale podzielę się tym co mam czyli kilkoma fotkami z Liverpoolu. Pamiętacie jak mówiłam, że robię zdjęcia kotom, kiedy zostaje mi kilka klatek do końca filmu? […]

Czytaj dalej

Jerez de la Frontera – analogowo.

Zanim jeszcze zamieszkaliśmy w Jerez, przyjeżdżaliśmy tu często na święta, Ferię albo tak po prostu odwiedzić zanjomych i teściów. Podczas jednej z takich wizyt zabrałam ze sobą załadowaną Minoltę. Pomyślałam, że podzielę sie z Wami tymi zdjęciami, bo czemu nie 😉

Czytaj dalej

Polska analogowa

Rok temu, po tym jak skończyła mi się umowa o pracę wybrałam się do Polski, oderwać się od rzeczywistości. Nie wiem skąd taki fatalny pomysł, żeby lecieć do Polski z Hiszpanii w połowie listopada. Chyba po prostu tęskniłam.

Czytaj dalej