Truskawkowe Curriculum Vitae cz.2

Miałam pisać o kolejnej pracy, ale pomyślałam, że nie rozprawiłam się jeszcze z firmą X. Pominęłam zbyt wiele hostorii mrożących krew w żyłach… Nie no, żartuję, większość z nich wywołuje teraz u mnie uśmiech. Możecie też czytając, kiwać głową z politowaniem.

Londyn

Otóż w marcu, roku pańskiego 2013, jeden z naszych ulubionych stand-up comedians, Louis C.K., miał zaplanowanych kilka show w Londynie. Sprawdziliśmy daty, domowy budżet i uznaliśmy, że polecimy go zobaczyć.

yes.gif

Załatwiłam sobie kilka dni wolnych, kupiliśmy bilety na show, na samolot i zabukowaliśmy hostel. Lot był jakoś w południe, kilka godzin przed moim końcem zmiany, ale wymyśliłam sobie, że przecież mogę spokojnie ten lot odprawić, a potem sama wsiąść do samolotu. Załatwiłam więc zwolnienie z ostatniej godziny, sprawdziłam, kto będzie tego dnia kierownikiem zmiany, podeszłam do B. i powiedziałam jej o moim pomyśle.

– Przecież to dopiero za trzy tygodnie! Myślisz, że będę pamiętać? Powiedz mi o tym tego samego dnia.

shrug

Położyłam uszy po sobie i poszłam. Jak tam sobie chce. W dzień wylotu stawiłam się w pracy, jak zwykle rano, ale tym razem z zapakowanym plecakiem. Spojrzałam na grafik, oczywiście odprawa Londynu przypadła komu innemu… Podeszłam do szefowej zmiany i przypomniałam o moim locie.

– Teraz mi o tym mówisz?! Wszystko już zaplanowane! Nie możesz mi o takich rzeczach mówić na ostatnią chwilę!

srsly

Zacisnęłam zęby, choć w głębi duszy powiedziałam jej wszystko, co chciałam. Z wielkiem niezadowoleniem zamieniła w grafiku imię koleżanki na moje. Uff…

Zawczasu sprawdziłam dokumenty wszystkich pasażerów, w połowie odprawy przyszły trzy inne koleżanki i szefowa zmiany. Było nas dużo więcej niż potrzeba. Myślicie, że pozwolono mi skończyć przed czasem? Ha ha ha. Byłam na bramce dopóki ostatni pasażer nie wszedł do autobusu. Wtedy jak w amoku zdjęłam kamizelkę i usiłowałam choć zmienić buty na obcasie na coś wygodniejszego.

– Oliwia! Nie ma czasu na to! Biegiem na dół, nikt nie będzie na ciebie czekał!

Miałam ochotę rzucić jej soczystą, polską wiązankę, ale się powstrzymałam. Zeskanowałam swoją kartę pokładową, wzięłam plecak i pobiegłam do autobusu. Wsiadłam do samolotu czerwona z gorąca i ze zlości. Pasażerowie byli nieco skonsternowani widząc mnie w samolocie i pewnie spodziewali się co najmniej sprawdzania dokumentów.

finally

Show był świetny, jak zwykle uśmialiśmy się do łez. Londyn, tymczasem, okazał się być zimny, szary i brzydki. Dwa dni spędziliśmy w Muzeum Historii Naturalnej.

Pasażerowie

Jestem raczej cierpliwą osobą i trudno mnie doprowadzić do stanu w, którym podniosłabym na kogoś głos. A jednak, pasażerowie byli zdolni i de tego 😛 Pamiętam jedną młodą dziewczynę, która darła się w niebogłosy i w ogóle nie dawała sobie nic wytłumaczyć. Po kilku minutach jej wrzasków i spokojnych tłumaczeń nie wytrzymałam. Dopiero, kiedy sama na nią wrzasnęłam, żeby się uspokoiła i posłuchała, uraczyła nas chwilą ciszy 😛

silence

Nigdy nie miałam jakiś traumatycznych przeżyć z pasażerami, chociaż moje koleżanki nie miały tyle szczęścia (albo rozumu, bo wdawanie się w jatki z klientami do najmądrzejszych nie należy). Tak więc jedną opluto, innej ktoś wyciągnął środkowy palec albo popchnął. Jedna z tych dziewczyn miała nawet rozprawę sądową, bo jeden z Pasażerów lotu do Paryża zaczął ją dusić…

Współpracownicy

Choć miałam kilka naprawdę fajnych koleżanek i świetnie nam się razem pracowało, były też takie, o których wolałabym zapomnieć. Pamiętam jak jedna z nich odwróciła się kiedyś plecami do pasażerów i powiedziała do mnie obrażona, że ma dosyć i ona tak nie może pracować. Przewracanie oczami i wkurzanie się o wszystko było u niej na porządku dziennym. Pamiętam jak kilka lat później szłam rano na kurs fotografii. Byłam w dobrym humorze bo pogoda była piękna i sam kurs był świetny. Dochodziłam wlaśnie do przejścia dla pieszych, kiedy podjechał do niego samochód z otwartymi oknami. Kierowca schyliła się po coś po czym usłyszałam głośne:

– No żeż ja pierdolę!

I kiedy zobaczyłam twarz kierowcy uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, tak, to była moja znajoma z pracy. Najwyraźniej nic się u niej nie zmieniło 😀

lol

Inna kierowniczka zmiany była, moim zdaniem, psychopatką. Na początku jej się naprawdę bałam, ale potem zauważyłam, że mnie polubiła, więc mogłam sie trochę wyluzować. Któregoś razu odprawiałyśmy razem jeden wieczorny lot. Wszyscy byli już w samolocie, oprócz jednej dziewczyny, której walizka okazała się za duża. Dziewczyna była strasznie zdenerwowana, a M., moja szefowa, bardzo nieprzyjemna. Skończyło się na tym, że usiłując wyszarpać walizkę z metalowego kosza uderzyła się w skroń i zaczęła jej lecieć krew. Ja byłam przerażona całą sytuacja, natomiast M. stała obok z lekkim uśmiechem i w ogóle nie przejmowała się sytuacją. Jakiś czas potem, podczas wspólnego śniadania powiedziała mi, że bardziej przejmuje ją cierpienie zwierząt niż ludzi.

yup

CDN.

Przegapiłeś część pierwszą? Kliknij tutaj

Opublikował/a

Thirty-something, photog, sushi addict, cat mother, Happiness Engineer.

2 myśli w temacie “Truskawkowe Curriculum Vitae cz.2

  1. No cóż, wszyscy pamiętamy, że HITLER też bardzo kochał zwierzęta… A historia przerażająca, jakkolwiek, jak wspominałam, klimaty są mi dość BLISKIE… :/
    Jestem bardzo szczęśliwa, że masz to już wszystko za sobą, no i czekam na kolejne odcinki tych OPOWIEŚCI Z KRYPTY! 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s