Wo ist Opa?

Dwadzieścia parę lat temu, każdy mój dzień powszedni wyglądał bardzo podobnie. Wstawałam o 7 rano, z trudem zwklekałam się z łóżka i dwadzieścia minut później, z kanapką w buzi, biegłam na przystanek autobusowy. 0 7.27 wsiadałam w zatłoczoną dwunastkę i jechałam do szkoły. Po szkole szłam do dziadków. Kiedy byłam jeszcze mniejsza, do szkoły zawoził mnie tata a ze szkoły odbierała babcia lub dziadek. Pamiętam spacery przez jesienny park i rozmowy po niemiecku z dziadkiem. Zawsze pytał o to, co widzę, więc miałam w małym paluszku słowa takie jak: drzewa, rzeka, most… Do dziś pamiętam z tego więcej, niż z lekcji niemieckiego w liceum. Z babcią z kolei zbierałam kasztany, żeby robić z nich ludziki a zimą karmiłam zmarznięte kaczki na Trynce.

kwiecien 89
Przed blokiem dziadków, kwiecień 1989.

Babcia z dziadkiem mieszkali w bloku z wielkiej płyty, ich mieszkanie było lustrzanym odbiciem naszego. I dla mnie był to też drugi dom. Po szkole zawsze czekał tam na mnie ciepły obiad. I nigdzie jedzenie nie smakowało mi aż tak. Kopytka z żeberkami, zupa ogórkowa, kartoflanka z grzybami, kurczak z rożna, pierogi z mięsem… Mogłabym tak wymieniać bez końca. Po obiedzie babcia musiała od razu posprzątać, bo być może świat by się skończył, gdyby talerze w zlewie poleżały parę godzin. Ja zostawiam na całą noc albo i dłużej i właściwie nic się nie dzieje, ale u babci takie rzeczy były nie do pomyślenia. Tak więc babcia sprzątała, ja w międzyczasie czytałam gazetę, komiks, albo jakąś książkę z biblioteki. A potem był czas na deser i pogawędki. Lubiłam wypytywać babcię o to, jak to kiedyś było. Opowiadała mi swoje historie z czasów wojny, albo i sprzed niej, kiedy była jeszcze małą dziewczynką… Z biegiem czasu coraz mniej miałam ochotę, siedzieć i gadać, wolałam zniknąć w drugim pokoju z książką (czasy bez smarfonów ;)), ale dzisiaj bardzo tęsknie do tamtych rozmów. Po południu był też święty czas na Modę na sukces. Przyznam bez bicia, że oglądałam z babcią i, ponieważ zawsze tłumaczyła mi kto jest kto, mniej więcej ogarniałam fabułę.

giphy (4)

Dziadek z kolei zawsze starał się mnie edukować, w jakiejkolwiek dziedzinie. Z dziadkiem nauczyłam się liczyć po arabsku, wertowałam atlasy i, nawet kiedy tylko sobie rozmawialiśmy, rzucaliśmy do siebie piłką tenisową, żeby ćwiczyć chwyt i refleks. Mieliśmy fajną książkę do nauki niemieckiego dla dzieci i do dziś pamiętam (mój brat też) całe zdania z niej, jak np. Mitzi spaziert auf dem dach 😀 Już wtedy chciałam mieć kota 😉

Dziadek lubił Wafle Teatralne i chałwę, a ja lubiłam jak się nimi ze mną dzielił. Był lotnikiem, filatelistą, numizmatykiem… i pamiętam jak kiedyś złamał rękę, bo przewrócił się na lodzie, karmiąc kaczki nad Wisłą.

I tak było, aż do 2006 kiedy dziadka operowano w trybie natychmiastowym i znaleziono w jego wątrobie komórki rakowe. I parę miesięcy później, musieliśmy się pożegnać na zawsze. To był dziwny czas, z masą rzeczy do zasymilowania i zastanawiania się nad życiem.

A potem czas jakby przyspieszył, skończyłam studia, wyprowadziłam się z Polski i babcię odwiedziałam już bardzo rzadko. Kiedy widziałyśmy się po raz ostatni demencja dawała już o sobie znać. Babcia ucieszyła się bardzo na mój widok, a potem wzięła mnie pod rękę i zaprowadziła do małego pokoju, bo chciała mi go pokazać. Zajrzałam, szukając co się zmieniło, ale nie zauważyłam niczego nowego. -Ale ty byłaś już tutaj u mnie?– zapytała z uśmiechem a ja desperacko szukałam sensu, który można by nadać jej słowom. Czy byłam u niej od czasu jakiejś zmiany? Remontu? Zmieniła tapetę? Meble? Ale tam nic się nie zmieniło, tylko ja osłupiałam. Bo babcia, choć wiedziała kim jestem, przez chwilę zapomniała, że jej dom był także częściowo moim… I dwa lata później dostałam wiadomość od taty: „Liw, babcia Maryla przeszła do historii.”

I tak skończyło się definitywnie moje dzieciństwo. Wrócił do mnie fartuch kuchenny, któy przywiozłam babci z Krety, zabrałam też stare wydanie Kuchni Polskiej i albumy ze zdjęciami z czasów okupacji. W bloku przy Armii Krajowej mieszkają teraz obcy ludzie.

Moi dziadkowie byli dalecy od ideału, jak każdy mieli swoje dziwactwa i chyba nie byli nawet dobrymi rodzicami. Jednak ja i mój brat nie mogliśmy marzyć ani o lepszej babci ani o lepszym dziadku…

giphy (3)

Opublikował/a

Thirty-something, photog, sushi addict, cat mother, Happiness Engineer.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s