Mieć czy być

Przegadałam wczoraj pół nocy z kumplem. On był po whiskey, ja z kotem na kolanach,a między nami 3.000km lasów, rzek, gór, miast… Ale oboje mieliśmy WhatsAppa w telefonie i dużo czasu do zmarnowania. Zaczęło się niewinnie, od rozmowy o wspólnych znajomych, a potem B. zaczął brzmieć jak z sekty, opiwiadając jak wspaniałe warunki ma u siebie w pracy. Tak mi to wszystko zaprezentował, że zaczęłam mu najnormalniej zazdrościć. Sama chętnie przystałabym do tej sekty, ale te 3 tysiące kilometrów…

giphy (7)

Podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce, ciotka zapytała mnie czy nie chciałabym wrócić, tu mam przecież rodzinę i pracę też mogłabym znaleźć. No i faktycznie, mam w Polsce rodziców, ciotkę i jej rodzinę. I pracę owszem, pewnie mogłabym znaleźć. Ale to właściwie wszystko. Czyli nic.
Sytuacja na andaluzyjskim rynku pracy jest kiepska. Praca jest głównie w sektorze turystycznym, w usługach albo w IT. Przez 9 lat, odkąd mieszkam w Hiszpanii, nie miałam stałej pracy. Wszystkie umowy na czas określony, po sezonie zazwyczaj bezrobocie. Oczywiste jest więc, że perspetywa stabilnej pracy w świetnej firmie kusi przeokropnie, no ale te 3 tysiące kilometrów… W tej super firmie, na start mogłabym zarobić 3,500zł brutto. W mojej ostatniej pracy tutaj dostawałam w przeliczeniu 5,400zł + prowizje. Oczywiście, życie w Polsce kosztuje trochę mniej, ale w takim razie trzebaby przeprowadzić się na stałe do Polski. Życie na dwa domy, zupełnie się nie opłaca, a myśl o kolejnej przeprowadzce z 4 kotami przyprawia mnie o ból głowy.

giphy (5)

No dobrze, możnaby jednak wrócić do Polski, G. nie miałby nic przeciwko temu, w Polsce zawsze mu sie podobało. Tylko, że ja przestałam się tam czuć jak w domu. Nie jestem pewna czemu… Ale w Polsce czuję się w domu tylko u rodziców, albo w lesie. Wszędzie indziej czuję się trochę obco. Jetsem trochę turystą we własnej ojczyźnie. No i hej, nie oszukujmy się, zima w Polsce to najgorszy okres. Kiedy jest śnieg, wszystko jest ok, kiedyś strasznie tęskniłam za śniegiem. Ale w zeszłym roku spędziłam w Polsce dwa tygodnie pod koniec listopada. Błękitne niebo widziałam z samolotu, w drodze powrotnej. Drugiego dnia pobytu nabawiłam się zapalenia gardła i przypomniałam sobie, że właściwie o 16 kończy się dzień. To już zdecydowanie nie dla mnie. Wisi mi już nawet śnieg. Jedyne za czym naprawdę tęsknie to centralne ogrzewanie.

Nie ma co się w ogóle zastanawiać, tu jest teraz mój dom. A praca się znajdzie. Nawet jeśli będę musiała na nią trochę poczekać. Staram się o jedną fajną posadę, dzięki której będę mogła pracować z jakiegokolwiek miejsca na świecie. Trochę wysiłku i dużo cierpliwości. Ale będzie dobrze!

giphy (6)

Opublikował/a

Thirty-something, photog, sushi addict, cat mother, Happiness Engineer.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s